sobota, 15 czerwca 2013

Połowa za nami

Chodzi o wyzwanie, które zaczęłam  1 czerwca, dziś 15 dzień czyli dokładnie półmetek. Kilka w Was przyłączyło się do mnie, mam nadzieję, że razem wytrwamy i z sukcesem zakończymy to wyzwanie! Dziś już zrobiłam 140 przysiadów, jutro dzień przerwy:)

Nie jest źle. Do szóstego dnia robiłam przysiady za jednym zamachem, 75 dałam radę. Pewnie więcej też mogłabym pociągnąć, ale wolę rozdzielać serie- góra 50 na raz. Wtedy mam pewność, że robię je dokładnie, a nie myślę żeby szybko skończyć bo mięśnie palą.
Kolana mnie nie bolą, wiem że kilka dziewczyn się tego obawiało. Ważne, żeby wcześniej się rozgrzać, wtedy stawy są gotowe do ćwiczeń, jest znacznie mniejsze ryzyko kontuzji. Liczy się technika, kiedy ćwiczymy poprawnie, nic się nam nie powinno stać. 
Ważne żeby z czasie składu obciążać pięty, wtedy kolana na pewno nie wyjdą poza palce stóp i nie przeciążymy stawów kolanowych.



Pierwsze 15 dni poszło gładko, zamierzam robić kolejne dni w seriach po około 50 przysiadów na raz.  Im dalej tym łatwiej przychodzi mi zrobienie ponad setki przysiadów. Mięśnie są coraz silniejsze:) A jak Wam idzie?

Przypominam o rozdaniu, macie jeszcze tydzień. Szczegóły znajdziecie TUTAJ. Zapraszam do udziału. 




Udanego weekendu, wreszcie pogoda dopisuje. Mam nadzieje, że u Was też świeci słońce:)

Pozdrawiam!

piątek, 14 czerwca 2013

Różany olej do twarzy

Olej różany znajduje się u mnie w czołówce jeśli chodzi o pielęgnację twarzy. Ten angielskiej marki Neal's Yard Remedies jest mieszanką kilku olejów, ale zapach jest typowo różany. Róża występuje w nim, w dwóch postaciach jako olej z róży damasceńskiej oraz macerat z kwiatów róży. Ciemna buteleczka chroni olej przed światłem, jest prosta i wygląda elegancko.



Olej różany jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy i minerały. Ma właściwości antyoksydacyjne. Jest odpowiedni do każdego rodzaju skóry, jest to bardzo luksusowy olej, w czystej postaci kosztuje majątek. 

Sprawdzi się u osób posiadających cerę wrażliwą, tłustą, naczynkową i dojrzałą. Przeciwdziała powstawaniu zmarszczek, podobno spłyca już te istniejące. Tego jeszcze nie mogę stwierdzić. Pomaga ujędrnić skórę, zmniejsza również blizny i rozstępy.

Normalizuje pracę gruczołów łojowych, dlatego nadaje się do skóry mieszanej i trądzikowej.
Wzmacnia i uszczelnia naczynia krwionośne, zmniejsza zaczerwienienia, regeneruje i nawilża skórę. Warto wykonać nim masaż twarzy, zapach jest bardzo przyjemny i relaksujący. Dzięki krótkiemu masażowi wniknie głębiej w skórę i zadziała skuteczniej. 
Można stosować go także w pielęgnacji skóry całego ciała i włosów.  


Bardzo lubię jego właściwości, stosuję go głównie na skórę twarzy, kilka razy w tygodniu nakładam go na noc. Dodaje go także do masek, np. glinki czerwonej czy maseczek algowych.  Od czasu do czasu nakładam go na końcówki włosów.
W oleju marki NYR wszystkie składniki są organiczne, 50 ml  trzeba zużyć w ciągu trzech miesięcy, nie wiem czy mi się to uda. Stosuję go już ponad dwa miesiące, a ciągle jest go sporo. Olej jest bardzo wydajny, wystarczy nanieść na twarz 3-4 krople. Po otworzeniu przechowuję go w lodówce.


Bardzo dobrze koi podrażnienia skóry, zapobiega przesuszeniu skóry i chroni ją przed czynnikami zewnętrznymi. Wystarczą niewielka ilość, żeby wykonać masaż twarzy, po około 30 sekundach olej się wchłonie. 
Naturalny olej różany ma żółte zabarwienie, pachnie intensywnie. Dla mnie to zapach róży zerwanej z ogródka, długo utrzymuje się na skórze:) 
Olej różany jest bardzo wrażliwy na ciepło i nie należy go podgrzewać. 


Dzięki niemu moja skóra wygląda na zdrowszą i jest dobrze nawilżona. Rano widzę, że skóra jest wypoczęta i promienna. Działa, ale nie od razu. Na efekty trzeba trochę poczekać. Niektóre  widać od razu, ale pełne działanie można zauważyć po 2-3 miesiącach regularnego stosowania. Warto być cierpliwym, bo pod jego wpływem skóra regeneruje się i wygląda o wiele lepiej. Olej różany można dostać głównie w sklepach internetowych, stacjonarnie niestety nie jest łatwo dostępny.
Na pewno sięgnę po niego jeszcze w przyszłości, bo jest sprzymierzeńcem w pielęgnacji.


Jakich olejków używacie?

Pozdrawiam!


wtorek, 11 czerwca 2013

2 przesyłki + cynamonowy szejk

Listonosz wręczył mi dziś dwie małe paczuszki, jednej z nich w ogóle się nie spodziewałam. Koleżanka obdarowała mnie drobiazgami, które od razu zaczęłam próbować. Mam dwa nowe produkty do ust i jeden wielozadaniowy:) Marki są mi dobrze znane, ale wcześniej miałam jedynie jeden z tych kosmetyków.


Olej arganowy marki Melvita jest zamknięty w małym i bardzo poręcznym opakowaniu typu roll-on. Mam zamiar stosować go do twarzy, pod oczy i na usta. Szkoda, że Melvita nie jest dostępna w Polsce, lubiłam wody kwiatowe i inne produkty do twarzy kiedy mieszkałam w Anglii. Może kiedyś będę jeszcze miała możliwość do nich wrócić. 


Balsam koloryzujący marki Pixi ucieszył mnie najbardziej, bo nigdy wcześniej nie używałam ich kosmetyków. Kolor jest bardzo ładny, na pewno napiszę więcej o tym produkcie po dłuższym czasie. Podoba mi się opakowanie, pewnie nie będę się rozstawać z tym balsamem.


Na koniec koloryzująca pomadka Burt's Bees, miałam ją w innym odcieniu i bardzo dobrze się sprawdziła. Na co dzień używam balsamu do ust z tej marki i bardzo dobrze się sprawdza. W składzie najdziemy jedynie naturalne składniki. 



Druga przesyłka była z kosmetykami szwedzkiej marki WISE, która niedawno pojawiła się na naszym rynku. Tutaj możecie znaleźć więcej informacji na temat marki. 
Jestem ciekawa kremu do rąk, poza tym mam jeszcze małe opakowania szamponu, żelu pod prysznic i balsamu do ciała. Produkty zawierają wyłącznie naturalne oleje pochodzenia roślinnego, myślę że są warte uwagi. Dam znać jak się sprawdzą.



Teraz mój hit ostatnich tygodni, nie wiem dlaczego wcześniej nie wpadłam na takie połączenie! 
Szejk bananowo-cynamonowy, pycha! 


Dodaję do niego:
banan
2-3 daktyle
płaska łyżeczka cynamonu
200 ml wody

Smakuje rewelacyjnie, na pewno przypadnie do gustu każdemu kto lubi cynamon:) 
Czasem rano zalewam takim szejkiem płatki owsiane czy orkiszowe, po około 20 minutach kiedy płatki zmiękną mamy pyszne śniadanie. Polecam:) 
Próbowałyście już takiego połączenia?

Jest Was 700!! Skaczę ze szczęścia:) Dziękuję!

Pozdrawiam serdecznie:)




niedziela, 9 czerwca 2013

Moje domowe spa

Zaczęłam dzień od pysznego i energetycznego szejka na śniadanie. Wyszedł bardzo kremowy i sycący. Miałam po nim siłę na zrobienie porządnego treningu.



Na drugie śniadanie, kolejny szejk. Korzystam z truskawek, które niedawno się pojawiły:) Zapomniałam na zdjęciu napisać, że dodajemy także wodę, ja dolałam niepełną szklankę.


Po treningu postanowiłam poświęcić więcej czasu na pielęgnację. Nie często można znaleźć czas, żeby wykonać kilka zabiegów jednocześnie, dlatego bardzo cieszą mnie takie dni:) Każda w Was na pewno ma swoje sposoby i pomysły na domowe spa.
Wbrew pozorom nie potrzebujemy wiele czasu, wystarczy godzina. Ważne żeby się wyciszyć i robić wszystko bez pośpiechu. 
Włączam muzykę zaparzam ziołową herbatę i do dzieła:)


Na początek szczotkowanie ciała na sucho, od tego zabiegu staram się zacząć każdy dzień. Przyznam, że nawet mi to wychodzi. Nie trwa to długo, a rezultaty są widoczne po kilku tygodniach regularnego szczotkowania. Polecam wszystkim.

Pielęgnację twarzy zaczęłam od peelingu enzymatycznego z miodem manuka, marki Living Nature. Następnie wypróbowałam maskę różną z Lavery. Zapach nie był za bardzo różany, ale maska  rozjaśniała skórę, po zmyciu skóra była nawilżona. Saszetka zawiera 10 ml, wystarczy na jeszcze jedno użycie. 
Wypróbowałam  także serum do twarzy Ren, które dostałam niedawno od koleżanki, a na koniec nałożyłam krem do twarzy Bio2You. Pod oczy używam ciągle kremu Sylveco, o którym już pisałam.
Po umyciu włosów, nałożyłam maskę różaną Lavery, jest bardzo gęsta, pachnie przyjemnie, niekoniecznie różą. Kupiłam ją na spróbowanie, 25 ml wystarczy na dwa użycia. Włosy wyglądają bardzo dobrze, są miękkie i nawilżone, może skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie.


Zrobiłam też o peelingu ust, ciągle mam ten sam cukrowy peeling z Lush'a, bardzo go lubię. Spiłowałam paznokcie wmasowałam w nie masło cytrynowe marki Burt's Bees. Wykreowałam ręce i zabrałam się do czytania:)


W planie miałam jeszcze kąpiel, ale skończyło się na prysznicu, może wieczorem będę miała szansę wypróbować jakiś kosmetyk do kąpieli. 
Olejek do włosów nałożyłam jedynie na końcówki. 
W ciało wtarłam olejek Pai z jaśminem, do stóp użyłam kremu z Alverde.


Niedziela jest idealnym dniem na taki relaks, można ją spędzić bardzo przyjemnie. Mam nadzieje, że Wy też znajdziecie dziś chwilę dla siebie. 

Teraz zabieram się za sałatkę, którą przed chwilą zrobiłam, eksperymentuję z dressingami, dziś zrobiłam kokosowo- szczypiorkowy, wyszedł zaskakująco dobrze! Zapisuję nowe przepisy, jest ich już całkiem sporo. W końcu zbliża się sezon na sałaty:)



Dajcie znać jak wygląda Wasze domowe spa? 
Miłego popołudnia!


sobota, 8 czerwca 2013

Kalarepa- zdrowa przekąska

Kalarepa to ostatnio jedna z moich ulubionych przekąsek. Kupuję ją na bazarku i chętnie chrupię. Jest warzywem kapustnym, mimo to nawet na surowo jest lekkostrawna.
Bardzo lubię jej słodkawy miąższ. Do tego jest soczysta i chrupiąca. 
Najczęściej jem na surowo, czasem dodaję ją do sałaty.


Kalarepa zawiera sporo witaminy C, K oraz witaminy z grupy B- B1, B2, B6, a także kilka związków mineralnych: sód, potas, magnez, mangan, żelazo, miedź, fosfor, chlor, jod.
Warto zachować liście młodej kalarepy, są najbardziej wartościową częścią rośliny, można dodać je do szejków, soków czy sałatek.  To właśnie na liście powinniśmy zwracać uwagę kupując kalarepę, muszą być świeże, a ich kolor intensywny. Bulwa jędrna i twarda.

Dzięki zawartości włókien roślinnych kalarepa reguluje pracę układu pokarmowego i zapobiega zaparciom. Wspomaga usuwanie toksyn z organizmu. Neutralizuje wolne rodniki, dzięki zawartości antyoksydantów ( fioletowa odmiana ma ich znacznie więcej).  Jest polecana cukrzykom, pomaga utrzymać na stały poziom cukru we krwi. Zawiera luteinę dlatego jest zalecana w profilaktyce zaćmy.

Zawiera niewiele kalorii w 100g jedynie 27 kcal, więc można ją chrupać bez obaw:)
Najlepiej jeść ją na surowo, wtedy zachowa wszystkie wartości. Najlepsze są średnie bulwy, te większe mogą być zwłókniałe i mniej smaczne. 






Lubicie kalarepę? 

Pozdrawiam:)

piątek, 7 czerwca 2013

Zdrowy obiad w Krakowie:)

Wczoraj wybrałam się do Krakowa, żeby spotkać się z mamą. Szwendałyśmy się po naszych ulubionych miejscach, a kiedy zgłodniałyśmy poszłyśmy prosto do Raw Ogranic na Kazimierzu. Bardzo lubię to miejsce i ich menu. Wszystko jest tam organiczne, a ceny nie odstraszają.
Tym razem wybrałam surowe pierogi- przyrządzone w plastrów marynowanego buraka wypełnionych nadzieniem z orzechów nerkowca. Pierogi były podane na sporej ilości sałaty z sosem winegret. Pycha!! Spróbuję takie zrobić w domu:) Zdjęcia robiłam telefonem, może nie są dobrej jakości, na żywo potrawy wyglądały jeszcze lepiej.


Mama zdecydowała się na zestaw "Poznaj raw", bardzo fajne propozycja dla kogoś kto chce spróbować kilku potraw. Zupa ogórkowa była pyszna. Podobnie jak lasagne z cukinii. Kiedyś robiłam podobną lasagne, tutaj znajdziecie przepis.
Sałatka i kanapki z surowym chlebkiem też bardzo nam smakowały. Wszystkim się dzieliłyśmy:)


A na deser..surowa szarlotka, bardzo dobra i sycąca. Ciasto zrobione na bazie orzechów włoskich, laskowych i rodzynek. Wyśmienite! Muszę nauczyć się robić takie cuda!


A tutaj surowa tarta migdałowa ze śliwkami, polana surową czekoladą.Pyszna i do tego  przygotowana jedynie ze  zdrowych składników. Bardzo sycąca, ciężko nam było zjeść ją do końca.


Taką kuchnię lubię najbardziej:) Cieszę się, że wkrótce będziemy mieć wysyp sezonowych owoców i warzyw, postaram się przygotowywać częściej zdrowe, surowe posiłki i dzielić się z Wami przepisami:)

Pozdrawiam!

wtorek, 4 czerwca 2013

Naturalne płukanki do włosów

Witam, przeglądając ostatnio książkę "The Green Beauty Bible" zatrzymałam się na rozdziale poświęconym włosom. Zaciekawiły mnie płukanki naturalne do włosów. Sporadycznie robię ziołowe płukanki, ale do tej pory nie było to regularne, może czas to zmienić? 
Mam ciemne włosy, nigdy ich nie farbowałam, teraz postanowiłam robić regularnie płukanki z kawy, ciekawe czy efekt na włosach będzie widoczny? 


W książce są opisane pomysły na płukanki dla każdego koloru włosów. Autorki zapewniają, że ich sposoby pomagają wydobyć z włosów pełnię koloru i blask.


Płukanka z kawy dla brunetek i szatynek
Kawy nie pijam, ale często jej używam w pielęgnacji, ostatnio nawet bardzo często do robienia peelingów i kuracji antycellulitowych  które testuję w tym sezonie. Po fusach jest trochę sprzątania, ale efekty są widoczne. Na pewno napisze o tym niebawem.
Napar z kawy ma wiele zastosowań, świetnie sprawdza się jeśli chcemy przyciemnić odrobinę włosy, kofeina poprawia też krążenie skóry głowy, dzięki temu odżywia także cebulki włosów. 

Jak przygotować napar?
Trzy łyżeczki mielonej kawy zalewamy szklanką wrzątku, zostawiamy na 10-15 minut, następnie przecedzamy. Do wywaru dolewamy pół litra wody. 
Po umyciu włosów polewamy włosy kawową wodą, można wykonać w tym czasie masaż głowy, żeby wydłużyć działanie kawy. Po skończeniu dokładnie płuczemy włosy. Płukankę można stosować nawet po każdym myciu. 
Czekam na efekt, dam znać czy kolor i kondycja włosów na tym skorzystają. Nie piję kawy, dlatego kupuję jedną z tańszych kaw mielonych do takich zabiegów. 

Płukanka cytryn z dla blondynek
Dla jasnowłosych autorki proponują sok z dwóch cytryn wymieszany z połową szklanki wody. Kwaśny roztwór działa rozjaśniająco na włosy. Po umyciu włosów polewamy włosy wodą z cytryną i zostawiamy na około 15 minut. Najlepiej wykonać ją w czasie kąpieli.
Taki zabieg można wykonywać nie częściej niż raz w tygodniu. 

Płukanka z cebuli dla rudych włosów
Potrzebne będą dwie garści łupin z cebuli, zalewamy je litrem zimnej wody i gotujemy 15 minut na niewielkim ogniu. Po przestudzeniu, odcedzamy nasz wywar. Po umyciu włosów polewamy włosy, nie spłukujemy. Osuszamy włosy ciemny ręcznikiem, na jasnym mogą pozostać plamy. Płukanka jest łagodna, można ją stosować po każdym myciu. 

Sama mogę polecić jedynie płukankę dla brunetek, pozostałych nie robiłam, nie wiem jak się sprawdzają? Próbowałyście ich może kiedyś?

Pozdrawiam:)